loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Radzionkowskie szczury mają powody do obaw. Ogłoszono miejską deratyzację!

0
336

Wiosna w Radzionkowie to nie tylko pierwsze kwiaty i porządki w ogródkach, ale też moment, w którym miasto oficjalnie wypowiada wojnę nieproszonym, ogoniastym lokatorom. Burmistrz Gabriel Tobor wydał właśnie zarządzenie, które stawia sprawę jasno: od 13 do 27 kwietnia każdy zarządca nieruchomości musi zamienić się w stratega walki z gryzoniami. Choć temat szczurów w piwnicach rzadko bywa wdzięcznym punktem rozmów przy kawie, to właśnie teraz musimy wspólnie zadbać o to, by Radzionków pozostał strefą wolną od dzikich lokatorów, którzy za nic mają regulaminy utrzymania czystości.

Obowiązek ten nie jest jedynie dobrą radą, ale wymogiem prawnym, który dotyczy niemal każdego większego obiektu w gminie. Na celowniku znalazły się bloki mieszkalne, obiekty produkcyjne i handlowe, a także magazyny i gospodarstwa rolne. Właściciele tych nieruchomości mają niecałe dwa tygodnie na to, by skutecznie zniechęcić gryzonie do przebywania w ich progach. Kluczem do sukcesu jest nie tylko samo wyłożenie preparatów, ale też odcięcie intruzów od ich ulubionych „restauracji”, czyli śmietników i resztek żywności, które często niefrasobliwie zostawiamy w zasięgu ich pyszczków.

W praktyce oznacza to, że w okolicach śmietników, strychów i piwnic pojawią się charakterystyczne karmniki z trucizną. Warto przy tym zachować zdrowy rozsądek i wzmożoną czujność, zwłaszcza podczas spacerów z psami czy zabaw z dziećmi. Każde miejsce, w którym wyłożono środki gryzoniobójcze, musi zostać wyraźnie oznakowane jako strefa niebezpieczna. Pamiętajmy, że chemia, która ma wyeksmitować szczury, nie wybacza błędów, dlatego tabliczki z ostrzeżeniem o truciźnie należy traktować z pełną powagą aż do końca akcji.

Całe przedsięwzięcie kończy się 27 kwietnia i to jest moment, w którym wszystkie pozostałości po deratyzacji powinny zniknąć z przestrzeni publicznej. Warto podejść do tematu rzetelnie, bo służby miejskie będą sprawdzać, czy każdy dopełnił swojego obowiązku. Dla tych, którzy postanowią zignorować burmistrzowskie wezwanie do walki z plagą, przewidziano mało optymistyczny scenariusz w postaci grzywny. Zamiast więc testować cierpliwość straży miejskiej i portfela, lepiej po prostu zadbać o higienę swojego otoczenia – dla świętego spokoju i wspólnego zdrowia.